dzieli i łączy nas ziemia

choć z całą pewnością
jedno z nas jest tu za karę
 
bo tak wypada
 
słońce wysyła nam te same promienie
coraz chłodniejsze po międzylądowaniach
 
na wszystkich pustostanach
 
bywamy skoordynowani
i głuchoniemi na siebie

15.11.2020

bezosobowo


chwilę po tym gdy pomyślisz o mnie dobrze
poproszę cię o śmierć
 
będzie za późno by oszczędzać czas
czy zaklinać wczorajsze słońce
 
świata którego nie ma
 
 
08.11.2020

lęki leki lepki


tak bardzo boje się luster
okrywam je parą
stając się naturalnie niewyraźny

zaciągam okna nocą
pielęgnując złudzenia rzeczywistości

w nieprzydatnych chwilach spokoju
tracę przewagę nad czasem
rozwianym w przeciągach

tylko co jest prawdziwe
prawdopodobnie dowiem się ostatni

aż się kleję



29.07.2020

przychodzę kraść


dość skutecznie chyba
tak bardzo jesteś sama

prawdopodobnie

już znam ten moment
każdą z jego chwil

dziwne

podróże w czasie ot tak
za darmo a drogo okrutnie

a chcesz żeby były o tobie



25.06.2020

moja bezdomność


ułożyła się na nogach
droga i one
wstążki podwiązane o horyzont

iluzją do wyboru

karmią ptaki
niech utyją niech zostaną
nie odlecą i z przeciągiem

przepaści strutych echem


18.05.2020

nie zasłużyłaś na moje lęki


skrzętnie przed snem skrywane
w resztkach przyzwoitości
nieznośnie trzeźwe

chwile pełne ciszy

czytane w myślach spojrzenia
przemycane z sufitów na ściany
żółkną drżące westchnienia

by nie dostać podłogą


27.04.2020

nic nie jest moje


jak każdy kwiecień
i żaden czerwiec
a twój niech będzie wrzesień

z całą pewnością

dni w każdym są ściśle określone
przeliczone ułożone zamarynowane
i zmarnowane też niestety będą

wyrzucone z niewyrzucalnym chlebem

bądźmy siebie głodni


14.04.2004

zastrzel mnie proszę

dla mojej Kasi

po codziennym kaleczeniu prawdy o sobie
całych latach nauki zapominania
wymyśliłem sobie że mnie kochasz

jeszcze nigdy nie byłem tak nagi

a jedyne co mogę dać to siebie
w dwudziestu czterech odsłonach na dobę i więcej
z przyrzeczeniem że nie jestem złotem

zauważ w której jestem osobie

ale pamiętaj gdzie mnie ukryłaś
wszystkie sznurówki klamry i szczęście
i że się mylę i twoje serce srocze

proszę nie daj się wiatrom


05.04.2020
Wiersz inspirowany książką „Poszukiwana” Dean Koontz

zapasy życia topnieją


powietrze gnije a my je żremy
nie wymienią nam drzewa całego

jest ich za mało

by szumieć nad własnym cieniem
rozlanym na wszystko przed nocą

bezimienną


29.03.2020


...


nazbyt wyuzdane interpretacje
nadmiernie analizowanych załamań ciszy
wysysają słowotoki emocji
rozdawane wszem i wobec
zatrzymywane i odrzucane

czy warte

grzechu i potępienia

czy wolności

08.03.2020

w zasadzie jest już za późno


mleko kurwa podłoga
więc czemu ryczysz
nie będę już więcej przepraszał
za warunki za sterylne

przesolone

wszystkie rany łapczywego języka
no przecież jesteś kotem
a pod twoim oknem
martwe gołębię milczą tajne przesyłki

zmyte deszczem 

na słodko



05.03.2020

cholernie idealne plany


stygną w cieniu zapożyczonych wymówek
niewyraźnych sylwetek ogółu
wskazujący jedyny właściwy kierunek

każdy i żaden

skazany na zbieractwo samoprzylepnych obietnic
szczęścia zdrowia pomyślności
wiatru w żagle na morzach pełnych jedynie błota

bo teraz nawet zima nie jest prawdziwa

i grozi nam pustobranie



02.03.2020

czy warto kraść ogień


kradziony nie parzy
przecież nie grzeje
nawet tam gdzie będziesz chwilę

skąd się nie wraca
rzucisz wiatrem garść piasku
kalecząc spojrzenia

chowając nieloty
ubogie we wspomnienia
mrożone w ciszy

czy warto

  

27.01.2020

staram się nie budzić


chrapiesz
a poranek i tak będzie za dużo kosztował
i snów nie zapamiętam
ale mam nadzieje

łudzę się
że tam już nikt nie umiera a brata się z ciszą
choć twierdzisz że to nie wyjdzie
pierwszy raz gotujesz

w moim smaku
dziękuję



07.01.2020

zdumiewające


w drodze wyjątku pozwalałem sobie umrzeć
dwa trzy może cztery razy w tygodniu
zapominając niejednokrotnie odpocząć
 
beznamiętnie
podnosząc się po każdym wschodzie słońca
martwy żywy czy żywy i martwy
wszędzie i nigdzie

nie pozwól mi się rozproszyć
  


26.12.2019

iluzje


obrazy słane w przestrzenie niczyje
tłuka po oknach po oczach
często nie przetartych z pikseli

rozmazanych

tłustą nadzieją akceptacji
w za szerokich uśmiechach
nie mieszczących się w ramach

żadnej czasoprzestrzeni



20.10.2019

jeszcze wczoraj kradłem cukierki


a kieszenie pełne aż nadto pełne
rozłazić się zaczęły polewką
i polewą odznaczały nieścisłości w szwach
przekwitając plamami tu i tam

podobno burząc smak

bo palce pudrowane i słodzone
w beztroskim obłąkaniu w ustach
skrywają tylko język już zniechęcony
wręcz obolały od memłania też kamieni

no cóż będę zaraz strzelał

w chmury rozbite nad odłogiem
niemrawo szlochających sklepikarzy
bo data bo termin bo ja złodziej
bo kosze dziurawe a półki wciąż pełne

a niebo dają tylko cienie



23.09.2019


konkurs hurtowni klikam TU

wtedy padał deszcz


letni ciepły i przydrożny
można by powiedzieć
po prostu dzień dobry
takie zwykłe i prawdziwe

nie obsiane wiatrem

burze korki od szampana
zawsze zawsze zawsze
aż wprost po dobranoc
zapamiętać zagubione

a nie znajdę ciebie drugiej



08.08.2019

liczę że znajdziesz


wiatr
i rozdmucha wątpliwości
słowotoki wrzących pytań
podpowiedzi zagubionych

w spokoju skrzydeł wzniesie

bliżej słońca
i siebie
szczerze tracąc głowę
dla tak zwykłego dobranoc



04.08.2019

prawdopodobnie jestem w pełni świadomy


śpisz a ja
po bezproduktywnym dniu
gładzę wzrokiem policzki

ukryte w półmroku

układam statystyki oddechów
na twoje moje nasze
w żadnym wypadku obce

drugoplanowe ukryte

delikatnie drżące kąciki
przed uśmiechem niemrawym i sennym
wylegną się z szeptem

śpij jestem i będę


27.08.2019