jeszcze wczoraj kradłem cukierki


a kieszenie pełne aż nadto pełne
rozłazić się zaczęły polewką
i polewą odznaczały nieścisłości w szwach
przekwitając plamami tu i tam

podobno burząc smak

bo palce pudrowane i słodzone
w beztroskim obłąkaniu w ustach
skrywają tylko język już zniechęcony
wręcz obolały od memłania też kamieni

no cóż będę zaraz strzelał

w chmury rozbite nad odłogiem
niemrawo szlochających sklepikarzy
bo data bo termin bo ja złodziej
bo kosze dziurawe a półki wciąż pełne

a niebo dają tylko cienie



23.09.2019


konkurs hurtowni klikam TU

wtedy padał deszcz


letni ciepły i przydrożny
można by powiedzieć
po prostu dzień dobry
takie zwykłe i prawdziwe

nie obsiane wiatrem

burze korki od szampana
zawsze zawsze zawsze
aż wprost po dobranoc
zapamiętać zagubione

a nie znajdę ciebie drugiej



08.08.2019

liczę że znajdziesz


wiatr
i rozdmucha wątpliwości
słowotoki wrzących pytań
podpowiedzi zagubionych

w spokoju skrzydeł wzniesie

bliżej słońca
i siebie
szczerze tracąc głowę
dla tak zwykłego dobranoc



04.08.2019

prawdopodobnie jestem w pełni świadomy


śpisz a ja
po bezproduktywnym dniu
gładzę wzrokiem policzki

ukryte w półmroku

układam statystyki oddechów
na twoje moje nasze
w żadnym wypadku obce

drugoplanowe ukryte

delikatnie drżące kąciki
przed uśmiechem niemrawym i sennym
wylegną się z szeptem

śpij jestem i będę


27.08.2019